sobota, 12 listopada 2016

Najgłupszy naród świata

Będąc uczniem nauczyciele powtarzali, że nie warto opierać się na stereotypach, gdyż są nieprawdziwe i krzywdzące. Owszem, nie każdy Polak to złodziej, a nie każdy Francuz to tchórz. Ale stereotypy skądś się biorą.

Często słyszy się o tym, jacy to Amerykanie są głupi i niewykształceni. Na podparcie tej tezy pokazuje się filmik, jak to reporter prosi przechodniów w jakimś amerykańskim miasteczku o wskazanie palcem Iraku na mapie świata, a palce ankietowanych lądują oczywiście w każdym miejscu na mapie, tylko nie na Półwyspie Arabskim.

Stereotypowa Amerykanka przed przybraniem na wadze

Sam niedawno zacząłem pracować w oddziale pewnej amerykańskiej firmy w Polsce. Ze względu na charakter pracy mam kontakt z "kolegami" ze Stanów praktycznie cały czas. Większość z nich nie sprawiała wrażenia takich, co spędzali lekcje geografii czy historii na paleniu papierosów w toalecie, ale spotkałem się z paroma karłami intelektu.
Jeden facet prosił o pomoc w dostaniu się do "e" w komputerze. Po ośmiu minutach burzliwej wymiany zdań okazało się, że miał na myśli Internet Explorera (ikona przeglądarki wygląda jak małe "e")...
Inny pracownik zapytał mnie, gdzie się teraz znajduję. Gdy odpowiedziałem mu, że jestem w Polsce, w Europie, on zaczął mi grozić policją. Nazwał mnie kłamcą i oszustem, bo to nie jest możliwe, aby prowadził rozmowę telefoniczną z kimś spoza Stanów, a w Europie to mówią w ogóle w innym języku niż angielski.
Jednak na największą, jak dotychczas, kretynkę trafiłem w tym tygodniu. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:

Ona: Gdzie teraz jesteś?
Ja: W Polsce.
Ona: O, fajnie. Parę osób z naszego biura odwiedziło kiedyś wasze biuro w Polsce. Ja niestety nigdy nie byłam zagranicą.
Ja: Naprawdę?
Ona: Byłam tylko na Florydzie, Tennessee i Karolinie Południowej. Ale mam takie marzenie, aby, gdy przejdę na emeryturę, odwiedzić USA...

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że wśród Polaków i innych narodowości też znajdują się osoby, dla których wiedza powszechna to czarna magia. Jedna z "koleżanek" z liceum nie potrafiła na mapie Europy wskazać Francji (chociaż jak twierdziła była tam kilkukrotnie). Inna z kolei twierdziła, że stolicą Chorwacji jest Zadar (a przecież była w tym kraju na wakacjach). Jeszcze inna nie wiedziała z iloma krajami graniczy Polska, ani kim jest Lech Wałęsa. Z kolei w życiu dorosłym spotkałem się z sytuacją, że pewna Polka nazwała turystę z Węgier "Ruskiem". Gdy próbowałem wytłumaczyć jej błąd, powiedziała, że każdy kto nie mówi po polsku lub angielsku musi być Rosjaninem.

Debile są wszędzie, na całych świecie. Ale jakoś mam wrażenie, że w Stanach występuje ich nadreprezentacja. I dzięki temu wiem, skąd się bierze określenie "Amerykański sen". Ameryka to wielki kraj, z dużą ilością tępych ludzi z nadmiarem pieniędzy (albo bez), którzy kupią każdy produkt jaki im wciśniesz. A jeżeli dodasz do tego jeszcze magicznie brzmiące słowo jak "europejski surowiec", "szwedzki styl" czy "niemiecka technologia", będą skłonni zapłacić jeszcze więcej. I tylko do tego Amerykanie są potrzebni światu.